Banner Collegium Polonicum

O studiach na polsko-niemieckiej granicy opowiada Yanjing Li, studentka germanistyki międzykulturowej

Mam na imię Yanjing i przyjechałam do Collegium Polonicum w Słubicach z Chongqing w Chinach. Właściwie pochodzę z miasta Chengdu w prowincji Sichuan w południowych Chinach. Chengdu to ojczyzna niedźwiadków panda i ulubionego dania chińskiej kuchni - hotpot, czyli gorącego kociołka. Ludzie w Chengdu cieszą się życiem, a jego tempo jest spokojniejsze niż gdzie indziej.

Yanjing_Li-2-600 ©Yanjing Li

Obecnie studiuję germanistykę na Sichuan International Studies University w Chongqing. Chongqing to duża, 30-milionowa aglomeracja położona 500 km od Chengdu. Na mojej uczelni jestem na trzecim roku studiów, a ten rok studiów spędzam właśnie tutaj, w Collegium Polonicum Słubicach i we Frankfurcie nad Odrą. Moja uczelnia współpracuje z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetem Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Dlatego mam możliwość udziału w wymianie i studiowania przez rok na kierunku wspólnym obu tych uczelni – na germanistyce międzykulturowej.

Mieszkam w akademiku we Frankfurcie nad Odrą, bardzo blisko Collegium Polonicum i w normalnej sytuacji codziennie chodziłabym przez most, żeby uczestniczyć w zajęciach w Collegium Polonicum. W tej chwili jest to niemożliwe, ale mam nadzieję, że sytuacja wkrótce się poprawi.

Wybrałam germanistykę, ponieważ języki obce interesują mnie już od szkoły średniej. O wyborze uczelni oraz kierunku studiów w Chinach decyduje przede wszystkim wynik egzaminu wstępnego. Dla mnie germanistyka była najlepszym wyborem.

W języku niemieckim interesuje mnie przede wszystkim gramatyka. W ogóle struktura tego języka jest zupełnie inna niż w j. chińskim. W chińskim nie ma ani deklinacji, ani koniugacji, czasowników modalnych itd. Zrozumienie tych różnic zajmuje dużo czasu, ale z każdym dniem osiągam postęp.

Tak jak wspominałam, moja uczelnia w Chongqing oferuje studentom germanistyki roczne studia zagraniczne w Collegium Polonicum na kierunku germanistyka międzykulturowa. W ramach programu wymiany zaliczam przedmioty, które są na I roku germanistyki międzykulturowej, studiuję z całą międzynarodową grupą i mam wiele okazji mówienia po niemiecku. To była dla mnie główna motywacja do wyjazdu.

Już po kilku pierwszych zajęciach zauważyłam, że germanistyka międzykulturowa w Collegium Polonicum różni się od germanistyki w Chongqiung. Studiujemy nie tylko gramatykę. Bardzo wiele przedmiotów dotyczy kultury niemieckiej czy innych kultur. Poszerzam wiedzę nie tylko o kulturze niemieckiej, ale też polskiej, o kontaktach i związkach między tymi dwiema kulturami. Jest to bardzo ciekawe – także z perspektywy językoznawczej. Na przykład na zajęciach z fonetyki i z morfologii uczymy się też dużo o wymowie w języku polskim, o jej cechach szczególnych. Muszę przyznać, że w moim przypadku poznawanie tych związków jest dość trudne.

Jak mi się żyje i studiuje na granicy? Muszę przyznać, że sama granica była dla mnie na początku zaskoczeniem. Przechodzę przez most i jestem w innym kraju. Jest tu inny język, inna kultura. Mogę chodzić po parę razy w tę i z powrotem – z jednego kraju do drugiego. W tej chwili ze względu na pandemię nie jest to możliwe, ale mówię tu ogólnie. Mam nadzieję, że do końca pobytu jeszcze skorzystam z tej wspaniałej możliwości. Sama granica jest też przedmiotem studiów germanistyki międzykulturowej. Dużo dyskutujemy na zajęciach o pokonywaniu granic i ich znaczeniu w życiu codziennym.

Przez pandemię do tej pory udało mi się tylko raz fizycznie odwiedzić Collegium Polonicum. Egzamin pisemny z praktycznej znajomości języka niemieckiego na koniec semestru zimowego odbył się w Collegium Polonicum. Dzięki temu polskie studentki z naszej grupy nie musiały przekraczać granicy, co teraz jest utrudnione. Całą grupą osób z Frankfurtu nad Odrą poszliśmy do Collegium Polonicum na egzamin. Jestem bardzo ciekawa uczelni, chciałabym odwiedzić bibliotekę, uczyć się w salach z widokiem na Odrę. Mam nadzieję, że jeszcze się to uda. I oczywiście bardzo chciałabym spróbować polskiej kuchni. Wiele dobrego słyszałam już o pierogach z Baru Europa.

Czy tęsknię za domem? Oczywiście, że tak. Ale studia za granicą, daleko od domu, mają dużo zalet. Czuję się tutaj bardziej niezależna, a z drugiej strony łatwiej mi się tutaj skoncentrować na nauce. Nie ma tylu „przeszkadzajek”. Ogromną zaletą jest to, że codziennie mogę mówić po niemiecku, poznaję wiele nowego.

Po studiach I stopnia wybieram się na magisterskie. Moim marzeniem są studia translatorskie. Chciałabym zostać tłumaczką jęz. niemieckiego.