Banner Collegium Polonicum

Wystawa „Mecenasie i ciemiężco” – korespondencja Zbigniewa Herberta ze zbiorów Archiwum Karla Dedeciusa w Słubicach

We wtorek, 29 października 2019 Zbigniew Herbert obchodziłyby 95 urodziny. Z tej okazji Archiwum Karla Dedeciusa w Słubicach przygotowało wystawę korespondencji poety z jego niemieckim tłumaczem Karlem Dedeciusem. Otwarciu wystawy towarzyszył wieczór literacko-muzyczny, podczas którego Arkadiusz Porada czytał wybrane listy poety do tłumaczy, a Regine Daniels-Stoll towarzyszyła mu na wiolonczeli. Wystawę można oglądać indywidualnie do 31 marca 2020 roku w czytelni biblioteki Collegium Polonicum w Słubicach, terminy na bezpłatne oprowadzenie po wystawie proszę ustalać z dr Agnieszką Brockmann (brockmann@europa-uni.de)

Fakt, że drogi życiowe poety i tłumacza przecięły się, nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem biegu historii i siły oddziaływania literatury. Herbert i Dedecius byli prawie rówieśnikami i jak często w przypadku rówieśników bywa, ich biografie ułożyły się w jakimś stopniu podobnie:

Obaj urodzeni w latach 20-tych XX wieku, jeden jako Polak w wielokulturowym Lwowie, drugi w rodzinie niemieckiej w niemniej wielokulturowej Łodzi. Kariera żołnierska, która przypadła w udziale Dedeciusowi od 1939 roku aż do niewoli Stalingradzkiej, ominęła Herberta prawie zupełnie, 3 lata różnicy wystarczyły, aby nie stał się żołnierzem, najwyżej sympatyzantem podziemnego ruchu oporu.

Po wojnie ich losy znowu przebiegają prawie równolegle: obaj należą do grona wypędzonych lub uciekinierów (w zależności od tego jak spojrzeć na to zjawisko), obaj długo szukają swojego miejsca na ziemi próbując najpierw – na darmo –zaaranżować się jakoś w socjalizmie, co w przypadku Dedeciusa kończy się ucieczką do Niemiec Zachodnich, w przypadku Herberta – długoletnimi podróżami, pół-emigracją jak to określi w jednym ze swoich listów.

Zanim poznali się bezpośrednio, znali się już ze słyszenia, lub raczej z lektury.

W 1959 roku Dedecius opublikował „Lekcję ciszy” - pierwszą autorską antologię współczesnej poezji polskiej w języku niemieckim. Tom spotkał się – wbrew wszelkim oczekiwaniom – z dość dużym zainteresowaniem: Niemcy odnaleźli w głosach byłych „wrogów” własny los, własne uczucia i myśli. Była to antologia pokolenia wojny, w której Herberta reprezentowały trzy wiersze, m. in. „Nike, która się waha”. Wiersz ten bardzo spodobał się niemieckiej publiczności – na wystawie będą Państwo mogli zobaczyć listy potwierdzające to zafascynowanie.

Krótko po ukazaniu się „Lekcji ciszy” Herbert nawiązuje listowny kontakt z Dedeciusem: dziękuje mu za doskonałe tłumaczenia i oferuje pomoc w sprowadzaniu książek i nawiązywaniu kontaktów w Polsce. I tak rozpoczyna się trwająca prawie pół wieku, bardzo owocna, aczkolwiek niełatwa literacka współpraca i bardzo burzliwa przyjaźń.

Na początku lat 80-tych dochodzi do gwałtownego zerwania stosunków pomiędzy poetą i tłumaczem. Herbert oskarża Dedeciusa o nadużywanie zaufania i nieprzestrzeganie praw autorskich, Dedecius broni się argumentując, że nigdy nie posiadał wyłączności na tłumaczenie poezji Herberta i nigdy o nią nie zabiegał. Prawda – jak zwykle - leży zapewne pośrodku. Chociaż konflikt ten jest dość dobrze udokumentowany w archiwum Karla Dedeciusa, nie usłyszą, ani nie zobaczą Państwo żadnego z tych listów. Muzyka wyrazi najlepiej ich nastrój.

Dopiero w 1994 roku Zbigniew Herbert wysyła do Dedeciusa list z przeprosinami. Tłumacz odpowiada niezwłocznie i serdecznie, ale ich przyjaźń nie odzyska już dawnej intensywności. I nigdy też Zbigniew Herbert nie otrzyma literackiej Nagrody Nobla, do której Dedecius – w latach 90-tych – chciał go ponownie zaproponować.